Sudan - spełnione marzenie naszej przewodniczki, Oli Mizerskiej

Kraje
Sudan
Kategoria
Przewodnik
Podróże

Ola Mizerska, przewodniczka AFRICAline i WORLDline, miała niezwykłą okazję podróżować po Sudanie - kraju, o którym świat masowej turystyki pewnie jeszcze długo nie usłyszy. Co ją zaskoczyło? Czy Sudan jest krajem bezpiecznym do podróżowania? Jacy są jego mieszkańcy? Zapraszamy do przeczytania więcej o wrażeniach Oli z tego niesamowitego miejsca.

O Sudanie słyszmy rzadko, pewnie wielu z nas nie wyobraża sobie co można w nim zobaczyć, czego doświadczyć. Jako pierwsze ciśnie się na usta pytanie co jest największym potencjałem turystycznym tego kraju?

Paradoksalnie - jego nieturystyczność. Podróżując przez Sudan, na północ od Chartumu, czujesz się jak prawdziwy odkrywca. Nie trzeba wysilać wyobraźni, by mieć przed oczami krajobrazy przez jakie wędrowali bohaterowie „W pustyni i w puszczy”, zwłaszcza przemierzając bezkresną pustynię i wędrując wzdłuż Nilu. Dopiero w Sudanie miałam okazję zobaczyć jak potężną rzeką jest Nil i zrozumiałam jak ważny był i nadal jest dla mieszkańców tych terenów. Ziemie przy jego brzegach to istny zielony raj pełen palm, traw i pól uprawnych które zaopatrują cały kraj w żywność.

To o przyrodzie, a co z zabytkami? 

Chyba nie ma drugiego takiego kraju na świecie, w którym można w całkowitej samotności podziwiać zabytki klasy światowej, wiele z nich na liście UNESCO. Najlepszym przykładem jest Meroe – kilkadziesiąt piramid położonych na pustyni dawnej Nubii, zupełnie pośrodku niczego. Co prawda są dużo mniejsze niż te w Egipcie (mają od 10 do 30 m), ale jest ich więcej i nie ma przy nich ani jednego turysty! Robi to niesamowite wrażenie. A malowidła mające kilkaset lat można oglądać bezpośrednio na murach, zupełnie niezabezpieczone żadnymi przeszkleniami.

A jacy są Sudańczycy? Otwarci i przyjaźni czy raczej zachowują dystans nieprzyzwyczajeni do odwiedzin?

Gościnni, szczerzy, autentyczni, uśmiechnięci… i naprawdę piękni, o rysach bardziej zbliżonych do naszych europejskich niż afrykańskich i skórze czarnej jak heban. To jedyne państwo w Afryce spośród wszystkich, które odwiedziłam do tej pory, gdzie nie traktowano mnie jako chodzący studolarowy banknot, ale jak każdego innego człowieka. Gdy odwiedzaliśmy lokalne domy gospodarze witali nas tym, co mieli najlepszego, nikt nawet nie myślał o tym, by brać za to jakieś pieniądze. Pamiętam wizytę w domu u nomadów na pustyni Bayuda. Właściwie nie był to dom, ale zbudowana z patyków konstrukcja przykryta skórami zwierząt, a pod nią kilka łóżek z prostymi stelażami z drewna przykrytych skórami , palenisko, czajnik i kilka naczyń. Zjawiliśmy się tam niespodziewanie, gospodarze nie wiedzieli że przyjedziemy, bo przecież nawet nie było jak ich zawiadomić. Przyjęli nas bardzo serdecznie i poczęstowali jedynym co mieli, czyli herbatą. Było to jedno z moich najbardziej magicznych spotkań w Sudanie. Co ciekawe, mimo że to kraj muzułmański, tutejszej kulturze bliżej do Afryki niż Islamu.

To wszystko brzmi zachęcająco. Czy Sudan jest Twoim zdaniem bezpieczny do podróżowania?

Tak! podróżuje się bez żadnej ochrony. W Chartumie możesz spacerować samotnie bez obaw. Nie zdarzyło mi się by ktoś mnie nagabywał czy prosił o pieniądze.

Kiedy najlepiej wybrać się do Sudanu?

Generalnie najlepiej do Sudanu jechać w okresie od października do kwietnia, wtedy panuje sucha i słoneczna pogoda. Od listopada do lutego, średnie temperatury to 25-30⁰C, październik i listopad, a także marzec i kwiecień to miesiące gorące- od 30 do 40⁰C. Sudan ze względu na pustynny klimat charakteryzują duże amplitudy temperatur, nawet 25⁰C, a w nocy na pustyni temperatura może spaść nawet do zaledwie kilku stopni. W kwietniu zaczyna się pora deszczowa. Tak, pada deszcz, nawet na pustyni! Ja podróżowałam na przełomie kwietnia i maja i wielka ulewa złapała nas przy piramidach Meroe.

Gdybyś miała wybrać swoje „naj”, jeśli chodzi o Sudan to byłoby to…

Najlepszy widok – z campingu na pustyni, gdzieś pomiędzy Old Dongolą a Kermą, gdy o świcie wspięłam się na wydmy oświetlone przez pierwsze promienie wschodzącego słońca. Piękno i surowość pustynnego krajobrazu z panoramą 360°.

Najmagiczniejsza noc - na tym samym campingu. Zaskoczyła mnie zupełna cisza, dzwoniąca w uszach. Bez szumu drzew, odgłosów owadów i innych nocnych stworzeń. Nawet bez szumu wiatru. A tak rozgwieżdżonego nieba nie widziałam nigdy wcześniej.

Najlepsze jedzenie - bakłażany w wielu różnych odmianach: od grillowanych z tahini i jogurtowym dressingiem, przez duszone różnymi lokalnymi przyprawami i warzywami, po dip z bakłażana z masłem orzechowym. Pyszności!

Najlepsza kawa i herbata jaką piłam w życiu! Cudowne jest to, że gdziekolwiek się nie znajdziesz, daleko od miejscowości, czy w biednej mieścinie napijesz się dobrej kawy z kardamonem lub herbaty z miętą w małej szklaneczce za grosze. Trzeba tylko pamiętać, by poprosić o „bidun sukar”, w przeciwnym razie dostaniesz 1/3 szklanki cukru…. Innym genialnym napojem jest napar z kwiatów hibiskusa. Pije się go zarówno na ciepło, jak i na zimno. Świetnie orzeźwia i gasi pragnienie.

Czy wybrałabyś się do Sudanu raz jeszcze?

Bez wahania!